Czy kupić dziecku zabawkową broń?

Niektórzy rodzice zastanawiają się nad kupnem dziecku mieczyka czy łuku dla zabawy w Indian czy rycerzy. Dzisiaj na każdym odpuście są dziecięce karabiny, pistoleciki czy proce. Rodzice dzielą się na:

-tych, którzy zabraniają kupowania dzieciom zabawek tego typu

- którzy pozwalają, bo „to jest zabawa”

-i na tych, wśród nich ja, pozwalają, ale na ustalonych warunkach

Każde dziecko wymyśla jakąś zabawę, weźmy na przykład zabawę w Indian. Potrzebny jest tam łuk jak i strzały, a dodatkowo mamy kowboi, którzy mają pistoleciki. Dla pierwszych rodziców to jest zupełny błąd, bo to rodzi agresję, ale nie zauważają faktu, że dziecko prędzej czy później zrobi komuś krzywdę np. uderzy go, bo zabrał mu zabawkę. Gniew, złość czy nawet agresja towarzyszy życiu dorosłego człowieka, a każdy z nas radzi sobie inaczej, a jeśli dziecku czegoś zabronimy to ma jeszcze większą chęć do złamania zakazu. Drugi typ rodziców woli natomiast kupować i tłumaczyć innym, że to zabawa, ale jak coś się złego stanie to mówią, żeby się nie przejmować. Gdyby jednak ich dziecko zostało zranione to na 100% zabrali malucha do siebie mówiąc, że byli świetni w walce. Ja natomiast kupuję (czasami) łuk ze strzałami, a na końcu przyssawki, żeby nikomu nic się nie stało. Jednak kupuje pod kilkoma warunkami:

  1. Przypominam, że wojna to zło i śmierć, a to co dzieci robią jest tylko iluzją
  2. Nie wolno celować w zwierzątka ani w głowę czy brzuch drugiej osoby, bo to boli
  3. Jeśli niechcący złamie zasadę 2 i zranimy kolegę/koleżankę natychmiast ma przeprosić

Jak do tej pory nic się nie stało, a wyrzucenie z siebie gniewu wygląda inaczej niż zabawa w wojnę.